11 września sala widowiskowa Centrum Działań Twórczych zamieniła się w przestrzeń, w której trudno było oddychać spokojnie. Spektakl „Każdego dnia jest mi żal” w wykonaniu Opolskiego Teatru Lalki i Aktora przyniósł widzom spektakl, po którym trzeba było usiąść w ciszy i pozwolić sobie na chwilę zastanowienia.
Monodram, w którym w rolę Miep Gies wcieliła się Karolina Gorzkowska, opowiada historię kobiety, która przez dwa lata ukrywała rodzinę Anny Frank i innych żydowskich przyjaciół, a po wojnie ocaliła i przekazała do publikacji jej pamiętnik. To jednak nie był spektakl o bohaterce w klasycznym rozumieniu tego słowa. Reżyserki, Katarzyna Dudzic-Grabińska i Karolina Gorzkowska, poprowadziły tę historię z ogromną powagą i wrażliwością, pokazując Miep Gies przede wszystkim jako człowieka – z lękiem, zmęczeniem i poczuciem, że mimo wszystko zrobiła za mało. Mimo odwagi, jaką wykazała się w czasie wojny, nie udało jej się uratować wszystkich, których ukrywała. Na scenie towarzyszyły jej koszmary senne o losie tych, których nie udało się ocalić – jak w jednej z najbardziej poruszających scen spektaklu, gdy pada zdanie: „Nie chcę umrzeć we śnie”.
Spektakl trzymał widzów w napięciu od pierwszych minut, a w pewnym momencie – dosłownie – stał się lustrem, w którym publiczność mogła się przejrzeć. To był ten rodzaj teatru, który nie pozostawia widza jedynie obserwatorem, ale zmusza go, by zadał sobie pytania, na które nie ma łatwych odpowiedzi. Czy w czasach, gdy drobny gest podania komuś chleba mógł kosztować życie, mielibyśmy odwagę zaryzykować bezpieczeństwo własnej rodziny, żeby ratować kogoś obcego? Czy bylibyśmy w stanie przeciwstawić się większości, kiedy sprzeciw oznacza realne zagrożenie życia? A może stalibyśmy się częścią machiny, w której przemoc wobec drugiego człowieka – z powodu jego pochodzenia czy wyglądu – budzi aprobatę otoczenia?
Kontekst, który pogłębił doświadczenie
Wieczór rozpoczął się wcześniej, niż sam spektakl. O godzinie 17.30 odbyła się prelekcja dr. Grzegorza Ćwiertniewicza pt. „Teatr wobec pamięci Zagłady. O odwadze zwykłych ludzi w spektaklu «Każdego dnia jest mi żal»”, która wprowadziła publiczność w historyczny i teatralny kontekst przedstawienia. Dr Ćwiertniewicz zwrócił uwagę na coś istotnego dla odbioru całego spektaklu: reżyser nie musi – i nie może – z całą pewnością wiedzieć, jakie uczucia towarzyszyły bohaterowi wydarzeń historycznych. Jego zadaniem jest stworzenie narracji, która w żywy sposób przekaże widzowi coś ważnego o historii. Fakty pozostają nienaruszalne, ale relacja bohaterów z tymi faktami zawsze poddawana jest interpretacji – zarówno aktora, jak i reżysera.
To rozróżnienie okazało się kluczowe dla odbioru spektaklu. Dzięki niemu widzowie mogli świadomie wejść w tę opowieść, wiedząc, że oglądają nie biografię, ale głęboko przemyślaną artystyczną narrację – opowiedzianą tak, by dotknąć czegoś prawdziwego, nawet jeśli nie wszystko da się zweryfikować.
Po spektaklu widzowie mieli okazję spotkać się z Karoliną Gorzkowską i porozmawiać z nią o pracy nad rolą. To była rozmowa pełna refleksji – o tym, jak trudno jest zagrać kogoś, kim była realna osoba, a jednocześnie oddać coś, czego nikt już nie może potwierdzić ani zaprzeczyć.
Wieczór, który został z nami
„Każdego dnia jest mi żal” to spektakl, który nie pozwala o sobie zapomnieć następnego dnia. Dziękujemy wszystkim, którzy byli z nami tego wieczoru – za uważność, wzruszenie i gotowość, by zmierzyć się z pytaniami, które ten spektakl ze sobą przyniósł.






















fot. Faustyna Jałosińska i Damian Dąbrowski